Globalna firma

Aplikacja mobilna w różnych językach (angielski, hiszpański, niemiecki, włoski)

Mobilnie, czyli nie tylko po angielsku

Smartfon jest znakiem dzisiejszych czasów. Według firmy Ericsson stanowią one 38% wszystkich aktywnych komórek na świecie. Telefon już dawno przestał być wykorzystywany wyłącznie do dzwonienia i wysyłania SMSów. Mam nawet wrażenie, że coraz rzadziej jest do tych, teoretycznie podstawowych, celów wykorzystywany. Teraz spełnia on szereg innych funkcji, między innymi dzięki aplikacjom mobilnym.

Z jakich funkcji najchętniej korzystają Polacy? (więcej…)

Target - świat - grupa docelowa

Miejsce zamieszkania Twojej grupy docelowej: planeta Ziemia

Internet sprzyja globalizacji i przenikaniu się różnych kultur. Zwiększa się zaufanie do usługodawców i producentów z zagranicy. Coraz częściej stosunek ceny do jakości jest ważniejszy niż to, czy kupujemy coś z własnym kraju czy nawet tego samego kontynentu. Start-upy powstające w Polsce często od razu obierają sobie za cel rynek amerykański, a następnie globalny. Dlaczego mają ograniczać się do milionów odbiorców, kiedy mogą dotrzeć do miliardów?

(więcej…)

Burza mózgów tworzy pomysły - jak żarówki zapalające się w głowie

Burzowe wytwarzanie pomysłów, czyli brainstorming

Twórcze podejście do pracy i sprawne generowanie nowych pomysłów to w tej chwili nie tylko domena artystów. Każdy obszar, który aspiruje do wprowadzania jakichkolwiek innowacji, potrzebuje kreatywnych umysłów i wychodzenia poza ramy. W niektórych typach biznesu tendencje do niekonwencjonalnego myślenia są niejako wpisane w zawód. Przykładem są np. redakcje, agencje reklamowe czy organizacje eventowe. Jednak w praktyce wszędzie tam, gdzie możemy wyczuć pęd do nowych rozwiązań, zespół decyzyjny musi dokonywać wyborów i wykazać się kreatywnością. Jako startup, w którym innowacyjne myślenie powinno być na porządku dziennym, wiemy o tym bardzo dobrze.

(więcej…)

Samomotywacja u dziecka - kartonowe skrzydła

5 sposobów na lepszą samomotywację

Potrzebujesz jej praktycznie każdego dnia. Zarówno w pracy, kiedy w deszczowy poranek marzysz o tym, żeby sprzed stosu papierów i monitora teleportować się do łóżka, jak i w szkole, przed nauką do zaliczenia przedmiotu. Potrzebna jest przy zapisie na siłownię (i później, do regularnych treningów już z karnetem w dłoni), kursie nowego języka (szczególnie takim, który realizujesz samodzielnie), pisaniu prac i raportów, a także przy jakichkolwiek zmianach, których wprowadzenie wymaga czasu.

O czym mowa? Oczywiście o samomotywacji – tak powszechnie pożądanej, jednak wciąż jawiącej się jako… dobro luksusowe. Przybywamy z pomocą i przekonujemy, że z odpowiednimi sposobami tę umiejętność może przyswoić każdy śmiertelnik.

(więcej…)

Kultura firmy

Kultura firmy to jej unikalna osobowość. Musi dać się lubić!

Czym jest kultura firmy?

Kultura dla firmy jest tym, czym osobowość dla człowieka. Jej częściami składowymi są wspólne wartości, normy i symbole. Jest to rodzaj niepisanej (a czasami pisanej) umowy, którą intuicyjnie wyczuwają członkowie zespołu oraz osoby, które się z firmą stykają. Warto też zwrócić uwagę, że stanowi ona czynnik wyróżniający spośród innych organizacji. Dzięki atrakcyjnej kulturze możemy przyciągać ludzi, na których nam zależy i rozwijać biznes. Warto przyjrzeć się bliżej temu niepisanemu paktowi i kreować go w taki sposób, aby uzyskać maksymalne korzyści. (więcej…)

Wiele języków świata - ludki z różnych krajów na chmurce

4 niespodziewanych rzeczy, które dają Polakom przewagę nad amerykańskimi startupami

Jednym z najważniejszych tematów w młodych startupach jest kontakt z klientami i pytanie o ich opinie. Robimy to w TurboTłumaczeniach każdego dnia i ostatnio wdaliśmy się z jednym z klientów w niezwykle ciekawą dyskusję na temat konkurowania z firmami, dla których język angielski jest językiem ojczystym.

Oto cztery rzeczy wynikające z tej dyskusji, których na pewno nie spodziewaliście się usłyszeć:

1. Polacy są bardziej globalni niż Amerykanie

Mówi się „międzynarodowa firma”, jednak w rzeczywistości startupy i firmy ze Stanów zwykle NIE są międzynarodowe. Rynek amerykański jest dla nich duży i atrakcyjny, więc często pomysłodawcy nie myślą nawet w kategoriach ekspansji na resztę świata. Ich międzynarodowość bierze się więc głównie z używanego języka i tego, że nie bronią innym dostępu.

Z kolei sterując projekt z Polski, czy innego europejskiego kraju, de facto od razu jesteśmy „skazani” na globalność. Jeśli ktoś ma duże ambicje, prawie nigdy nie będzie siedział we własnym kraju.

2. Więcej języków na start = więcej potencjalnych rynków

Z posiadania komunikacji wyłącznie w języku angielskim bierze się drugi, ciekawy punkt: operując firmę np. z Hiszpanii i celując w globalne rynki, jest ogromna szansa, że cała komunikacja powstaje w dwóch wersjach: najpierw hiszpańskiej, a następnie jest tłumaczona na wersję angielską.

Od dwóch języków już jest bardzo niedaleko do pięciu czy dziesięciu. Nie wiemy jak Wy, ale na nas robi bardzo dobre wrażenie jeśli zagraniczny serwis z którego chcemy skorzystać jest przetłumaczony na język polski.

(My też planujemy przetłumaczyć Turbo Tłumaczenia na wiele zagranicznych języków – aby każdy potencjalny klient czuł się „jak u siebie” wchodząc na nasza stronę.)

3. Lepszy mindset

W Europie mówi się w 41 oficjalnych (ok. 230 ogółem) językach. Jadąc ze wschodu na zachód prawdopodbnie można usłyszeć większość z nich. Ta unikalna mieszanka daje Europejczykom ciekawy mindset. Wychowujemy się w wielonarodowym środowisku, co pozwala nam lepiej zrozumieć niuanse innych kultur, nie popełniać faux pas i odważniej wkraczać w nieznane rejony. Z Polski jeździ bezpośredni pociąg co Chin. Kiedy słyszeliście ostatnio o amerykańskim startupie, który od pierwszego dnia myśli o dalekowschodnich rynkach?

Tak przy okazji, zauważyliście, że w powyższym paragrafie użyliśmy dwóch niepolskojęzycznych fraz. A chyba nikt z Was nie miał problemu z ich zrozumieniem? Wynika to właśnie z naszej niemal wrodzonej międzynarodowości.

4. Społeczeństwa obywatelskie lubią lokalność

To punkt ,którego na pewno się nie spodziewaliśmy. Nasz rozmówca mówi, że jego partnerzy biznesowi przywiązują dużą wagę do kraju pochodzenia usługi czy produktu z którego mają skorzystać. Do czasu powstania niemieckiej wersji językowej ich produktu nie mieli żadnego klienta z Niemiec.

Kiedy w końcu się udało, zadali pierwszym klientom pytanie dlaczego nie kupili nic wcześniej. Okazało się, że mając wybór między dobrym niemieckim, a doskonałym polskim produktem, Niemiec prawie zawsze wybierze ten lokalny. Dopiero pokazanie zaangażowania na niemieckim rynku przekonało pierwszych klientów, aby spróbować polskiej usługi.

Mało który amerykański startup wpadłby na pomysł lokalizowania swojego serwisu. a nawet jeśli, to prawdopodobnie wybraliby jedynie kilka największych rynków, a lokalizacja polegałaby na przetłumaczeniu serwisu – a to często nie wystarcza, aby sprawić, żeby klient poczuł, że firma rozumie jego potrzeby!

Z kolei polskie startupy, z racji tego, że od początku muszą zaznajamiać się z kulturami krajów, do których wchodzą, mają większe doświadczenie w przedstawianiu swoich usług czy produktów na rynkach zagranicznych. I nawet plan „zagarnięcia” kawałka ryku amerykańskiego nie jest im straszny.

Nie polemizujemy z siłą amerykańskiej sceny startupowej, jednak Europa goni Stany tak szybko, że bardzo miło nam było spędzić czas na tej dyskusji. Jest nie tylko motywująca, ale mamy także nadzieję, że otworzy komuś oczy na możliwości jakie daje nam taka, a nie inna lokalizacja.

(więcej…)