Tłumaczymy wszystko. Nie wierzysz?

Statystyki, statystyki…

Czasami nachodzi nas refleksja na temat tego, jakich właściwie tłumaczeń potrzebują nasi klienci. Jasne, mamy statystyki i możemy też spytać wprost. Wtedy wychodzi nam, że najczęściej tłumaczymy:

  • artykuły na stronę / wpisy na bloga
  • umowy
  • opisy produktów
  • wiadomości e-mail
  • strony www
  • regulaminy
  • CV / listy motywacyjne
  • katalogi / oferty handlowe
  • teksty prawnicze inne niż umowy
  • aplikacje mobilne
  • materiały konferencyjne / eventowe
  • teksty naukowe i badawcze

Natomiast najpopularniejsze kategorie/dziedziny tłumaczonych tekstów to:

  • prawo / umowy
  • techniczne / inżynieria
  • reklama / marketing
  • software / IT
  • finanse / biznes / forex
  • budownictwo / inżynieria budowlana
  • rekrutacja
  • nauki humanistyczne
  • Internet / startupy
  • lokalizacja stron, gier i aplikacji
  • medycyna / farmakologia
  • nauka / szkolnictwo
  • technologia / innowacje
  • kulinaria
  • sztuka / architektura
  • dziennikarstwo / media
  • nauki ścisłe

Uf, sporo tego :). Pamiętajcie, że wymieniam tylko najpopularniejsze rodzaje tekstów i ich kategorii.

W pamięci zostają nam zazwyczaj jednak te nietypowe, które zasługują na osobne opisanie, niezależnie od tego czy dałoby się je „wcisnąć” gdzieś na powyższe listy czy nie.

Listy, o właśnie – zdarzają się na przykład…

Listy miłosne

List miłosny Hanka Moodiego do Karen - Californication

Z oczywistych powodów (mocne postanowienie zachowania poufności, potwierdzone umową podpisywaną indywidualnie z każdym naszym pracownikiem i każdym współpracującym z nami tłumaczem), nie możemy pisać o szczegółach zleceń z tej kategorii. Do tej pory były ich dosłownie cztery sztuki. Może pięć.

Po co tłumaczyć listy miłosne? Na przykład po to, żeby upewnić się, że my rozumiemy wszystko, co miłość naszego życia ma nam do przekazania, albo odwrotnie – aby ona wiedziała, co dokładnie do niej czujemy. Język nie jest barierą w miłości – wiele z Was zna pewnie parę, która jest ze sobą mimo tego, że nie do końca są w stanie wysłowić się w tym samym języku. Czasami ich znajomość odpowiedniego języka obcego ogranicza się wręcz do kilku najpotrzebniejszych zwrotów. Ale to nieistotne, prawda? Języka można się nauczyć, a szans na miłość mamy w życiu niewiele (nie będę sugerować ile dokładnie – każdy ma swoją definicję miłości i założenia na temat częstotliwości jej występowania).

Ale przychodzi moment, w którym chcemy lepiej wyrazić swoje uczucia i wtedy pomoc profesjonalnego tłumacza okazuje się nieoceniona. Jasne, możemy też skorzystać z automatycznego translatora, ale w tym wypadku rezygnujemy z wielkich słów na rzecz byle jakiego zrozumienia… albo i niezrozumienia.

Niektórzy wolą iść na łatwiznę i zamiast swoich uczuć, przekazać te, które usłyszeli w piosence czy… serialu. Podejrzewam, że w tym przypadku bardziej chodzi o zaimponowanie komuś umiejętnością tworzenia treści niczym zawodowy pisarz. A że każde tłumaczenie wykonywane przez człowieka jest inne, prawdopodobieństwo, że nasz odbiorca połapie się, że słowa nie wypłynęły z naszego serca jest znikome. Chyba, że ktoś też jest fanem Californication – bo fragment listu właśnie z tego serialu zdarzyło nam się tłumaczyć (patrz: cytat na powyższym zdjęciu).

Aż przypomniały mi się słowa z piosenki Tak bardzo się starałem Czerwonych Gitar:

Kto Tuwima wiersz przepisał,
Jako własny Tobie wysłał?
Kto? No, powiedz – kto?

Zacieśnianie więzóW krwi

Stare fotografie rodzinne

Skoro już jesteśmy przy listach, warto wspomnieć też o przypadku, w którym dzięki naszym tłumaczeniom klientowi udało się połączyć z odnalezioną po wielu, wielu latach rodziną w USA. Jedna strona nie mówiła po angielsku, a druga po polsku, dlatego porozumiewali się za pomocą profesjonalnych tłumaczy TurboTłumaczeń – w końcu każde słowo tej wymiany e-maili było tak ważne, że musiało być idealnie przetłumaczone.

Oj, były łzy szczęścia i wzruszenia – także u naszych tłumaczy :).

droga do czerwonych latarni

pani-lekkich-obyczajow

Jeden z naszych klientów pięknie opisywał londyńską scenę… usług seksualnych. Tak, tak – przewodnik po tamtejszych burdelach. Przepraszam, agencjach towarzyskich. Co, gdzie, jak, za ile, z kim, w jakich warunkach i z jakimi widokami. Teksty były napisane naprawdę dobrze, a tłumacze nie mogli się doczekać żeby załapać się na ich kolejną porcję – zawsze to jakieś oderwanie od szarej rzeczywistości umów spółek, ofert handlowych czy listów motywacyjnych, prawda?

kodeks drogowy z Końmi w roli głównej

Konie i dorożka w starym mieście

Zdarzają się tłumaczenia tekstów staroangielskich, a także staroniemieckich. I uwierzcie mi, są tłumacze, którzy tłumaczenia tych tekstów podejmują się ochoczo. Mimo tego, że jest to niemałe wyzwanie – tłumacz musi operować dawno zapomnianym słownictwem zarówno w języku angielskim czy niemieckim, jak i polskim. Poza tym, tłumaczenie często wykonywane jest ze skanu dokumentu napisanego na maszynie lub odręcznie. Z samym rozszyfrowaniem poszczególnych wyrazów jest trochę roboty.

Całkiem niedawno tłumaczyliśmy np. XVIII-wieczny kodeks ruchu drogowego, w którym mowa była m.in. o tym, że młodymi, niewyszkolonymi końmi nie wolno wjeżdżać na terem miasta. Niejedna osoba pomyśli sobie pewnie, że w XXI wieku nie powinniśmy pozwalać jeździć po mieście młodym, niedoświadczonym kierowcom. Osobiście nie będę się w tym temacie wypowiadać, ale sama siebie a pewno nie wypuściłabym samochodem na ruchliwe ulice Krakowa ;).

TRENDBOOKI

Okładka angielskiej wersji TrendBooka 2014 autorstwa Natalii Hatalskiej

Jedna z najważniejszych, a na pewno najciekawszych polskich publikacji analizujących i trafnie przewidujących trendy marketingowe (internetowe i nie tylko), od 2013 roku jest z naszą pomocą wydawana także w języku angielskim. Natalia Hatalska, autorka TrendBooka, jest bardzo wymagającą klientką, ale mamy wrażenie, że udało nam się sprostać jej wymaganiom (w końcu pisze: „miałam przyjemność w praktyce przetestować, czym są tłumaczenia 24/7 bez utraty jakości tłumaczenia i przy fantastycznej wręcz obsłudze klienta”) i liczymy na długoletnią współpracę. Takie teksty tłumaczy się z przyjemnością!

Challenge extended challenge accepted!

Masz tekst, który chcesz profesjonalnie przetłumaczyć? Jak widzisz, niezależnie od tego, jaki to tekst, chętnie podejmiemy się tego zadania. Ostatnio popularne jest tłumaczenie wniosków o dofinansowanie z Unii Europejskiej (NCBiR i inne programy), tekstów na blogi kulinarne czy etykiet na produkty spożywcze.

„Łatwizna”, mówisz? W takim razie zapraszamy do przesłania nam czegoś trudniejszego! 🙂

(Visited 434 times, 1 visits today)
Anna Ryś, TurboTłumaczenia
Anna Ryś, TurboTłumaczenia
Szybkie, profesjonalne tłumaczenia i korekty tekstów online 24/7.